nic już nie jest oczywiste.
w zasadzie tylko tutaj jest miejsce, w którym ostatki starych, wyrzuconych przemyśleń ugrzęzły i z sentymentu nie będę się ich pozbywać.

Dziewczyno. Masz 22 lata. DWADZIEŚCIA DWA  LATA. I znowu wracasz do nawyków niemowlęcych. Wszystko wraca, jakby jakiś dziwaczny czar prysł. Wiedziałaś już do czego dążysz i co robić, żebyś była sobą. Sobą. Nie "kim chcesz żebym była, droga osobo, z którą w tej chwili mam kontakt". Nie oglądałaś się na innych- inni mieli swoje życie, problemy i sukcesy. Twoje własne małe zdobywanie szczytów wystarczało Ci w zupełności.
I co?
I teraz siedzisz zapłakana jak ten dwulatek, do którego dotarło, że chyba coś zbroił.
Gdzie ten idealny plan? Ta radość, ta motywacja, te działania dla innych, z pasją, z uśmiechem? Znowu jesteś gówniarzem. Gówniarzem i egoistą. Tym, który wie, kto ma żyć dla niego, a sam dla nikogo nie żyje.
Tym, który potem siada i stwierdza, że nie ma celu. Wartości. Życia. Autonomii.
Który jeszcze niedawno zapisał listę osiągnięć i nagle zapomniał jak się czyta.
Teraz nic nie jest oczywiste. Możesz stracić to, o co się obawiasz w tempie błyskawicznym. Ale podobno póki walczysz, wygrywasz.
Wypłakać się możesz, ale rady dla Ciebie nie mam. Wiemy obie, że musisz się zmienić. Ja się będę modlić, żeby się udało, a Ty pozbieraj się szybko i pracuj.
Najsilniej jak możesz

2012-04-13 09:53:03 skomentuj (0)


Podsumowanie roku 2011

Ostatnie chwile przed sylwestrem przeznaczam na chwilę reflekcji. Może natchnie mnie to do wysnucia jakiegoś postawnowienia:>

STYCZEŃ: Nerwowy początek roku. Kolokwia, egzaminy, nauka, nowe współlokatorki, gorączkowe poszukiwanie pracy. Wszystko raczej w samotności i w nerwach. Ostatecznie wylądowałam w roli korepetytorki i praca nabierała tempa.

LUTY: Pierwsze rozstanie z kimś tak bliskim. Nowe, smutne, refleksyjne doświadczenie. Chwile te napłynęły z ogromną siłą, ledwie utrzymywałam się na powierzchni. Siły dodawali mi zazwyczaj przypadkowi ludzie. Życzliwość przechodniów ratuje życie!

MARZEC: Koniec udręk! Ostatnie egzaminy, a potem spowolnienie tempa. Nie udało mi się mieć ferii ani wakacji, psychicznie też nie szło wytrzymać, ale wtedy już wszystko zaczęło iść w dobrą stronę. Na samym początku maja wesele, na którym poraz pierwszy byłam jako osoba towarzysząca. Do tego kilka niespodziewanych spotkań, spacerów, inspirujący koncert Agnieszki Chrzanowskiej i pierwsza wizyta w filharmoniiJ

KWIECIEŃ: Poraz drugi zostałam chrzestnąJ Potem pierwszy wyjazd w tym roku, Kościelisko. Oczywiście nie mogłam tam trafić po ludzku, nie zdążyłam na autobus z opłaconym już biletem, kazali mi czekać pod UR, który ma dwa budynki i ja oczywiście pojechałam pod niewłaściwy. Zupełna norma, ale kolejny dowód na to, że ode mnie znajomości jakiejkolwiek trasy nie powinno się wymagać. Dys…orientacja? Są na to papiery? Pod koniec kwietnia spotkanie z kimś, kogo nigdy wcześniej nie widziałam, ale znaliśmy się wirtualnie od ok. 6 lat. Wiedzieliśmy o sobie sporo i rozmawialiśmy na żywo jak starzy kumple widzący się codziennie. Wspaniałe doświadczenieJ

MAJ: Wyjazd na Podhale. Mnóstwo przechodzonych kilometrów, kierunek: Biały Dunajec-Szaflary-Nowy Targ. Nowe doświadczenia, przełamane bariery strachu przed rozmową z kimś znanym, kto udzielił niejednego wywiadu, zaszczekane pieski i bardziej lub mniej mili mieszkańcy górJ

CZERWIEC: Lednica. Siódma z kolei, ale zupełnie nowa. Pat pomykająca z zestawem małego dziennikarza, wywiady prowadzone m.in. ze znajomymi, brak tego duchowego podłoża, na które nie było tym razem czasu. I pierwszy raz widziałam swojego chłopaka na sceeenie:D Nie kiedyś-chłopaka, ani prawie-chłopaka, to się nie liczy

LIPIEC: Praca w Domu Kultury połączona z odrabianiem praktyk. Wyjazdy, rozmowy i przygotowywanie stoiska. Wspaniała rzeczJ Piknik rozpędzony przez deszcz, ale mój pomysł chyba się podobał i uważam, że było całkiem nieźleJ

SIERPIEŃ: Ciąg dalszy wywiadów, kolejne przygody, po czym wyjazd do Zakopanego. Pod koniec koncerty i seanse filmowe w Stalowej Woli.

WRZESIEŃ: Cudowna impreza w nieistniejącym już Łubu-Dubu, ostatnie poprawki i pomysły do zrealizowania w MDK. Pracowity ale pozytywny czas.

PAŹDZIERNIK: Piana Party:D Pierwszy i ostatni raz. Bardziej podobał mi się wernisaż kilka dni później:P Pierwsze wybory i startowanie z nowym semestrem.

LISTOPAD:  Wielkie Mafia Party na początku miesiąca, poczwórne urodziny poprzedzone szalonymi przygotowaniamiJ Później zrealizowanie prezentu, czyli Stand Up Bez Cenzury, wyjście na Hrabi. Pierwsze spotkania związane z projektem, który mam nadzieję, że w nowym roku się zrealizuje i mnóstwo pięknych miłosnych chwil. Naprawdę pięknych, ważnych i wyjątkowych.

GRUDZIEŃ: Festiwal Kaczmarskiego, mnóstwo czasu spędzonego na przygotowywanie prezentów i dla najbliższych z rodziny i tych z mieszkaniaJ Dzięki temu niektórzy byli pod przymusem dłuższych spotkań ze mną, a ja nabyłam nowych umiejętnościJ Wspaniała wigilia na mieszkaniu, wspaniałe święta w domuJ

 

Ten rok nie był już cały wspaniałym, im bliżej końca, tym lepszy czas. Dochodzę do wniosku, że moje priorytety zmieniają się już i coraz bardziej potrzebuję spokoju i skupienia. Wszystkim, którzy tu zajrzą i całej reszcie, wszystkiego dobrego na Nowy RokJ


2011-12-31 17:20:45 skomentuj (0)


Podsumowanie roku 2010

No ładnie… Jeszcze nie zdarzyło się, żebym przełożyła podsumowanie roku na początek stycznia… Zwłoka była konieczna, ostatnie dni grudnia wydają mi się naprawdę intensywne! Ale bez zbędnych tłumaczeń, zaczynamy:

STYCZEŃ: pierwsza w życiu sesja… no cóż, nie było lepszej okazji do tego, aby przekonać się jak wiele jestem w stanie przeczytać w weekend. Wyprawa na łyżwy, sporo wywrotek, sporo śmiechu, pogróżki kierowane w stronę potencjalnych niszczycieli sprzętu…

LUTY: sesji ciąg dalszy, pierwsza dwója, pierwsza poprawka, nerwy, ale wszystko wybronione:) weekend pracy w stroju tunezyjskim, dużo dużo śmiechu…(-państwo jesteście z Tunezji? -Nie, my Polacy.- Ee coś ściemniacie) w ferie odwiedzanie rodzinki i starych znajomych, generalnie sympatycznie:)

MARZEC: zero notatek. Nie pamiętam nic. Photoblog mi mówi, że do marca żyłam bez gg i było mi wspaniale, a w marcu go odzyskałam. Pewnie się uczyłam… I wiem gdzie drukować naklejki i znam wszystkie okoliczne sklepy muzyczne:P

KWIECIEŃ: 1 i 2 dzień: wyjazdy do Kalwarii Zebrzydowskiej, praca przy sporządzaniu notatek z obserwacji:D dużo śmiechuJ niewiele później, katastrofa w Smoleńsku, myśli, że nie tak to wszystko miało wyglądać, dużo krzyku, dyskusji, patrząc z dzisiejszej perspektywy- dyskusji bezsensownych. Strach, żal, wszystko jak bomba, która jak szybko wybuchła tak szybko ucichła. Zanotowałam 19.04 7-godzinny spacer z bilardem na ukojenie emocji:D Sesja z Ewą na Wawelu, koncert Końca Świata (Masz niesamowite oczy. Jesteś Murzynką?:D), Msza u Franciszkanów i wielkie runięcie skarbony, tempo wzrasta. Nieco refleksji, tekst zapisany w kalendarzu 25.04, z którego miałam napisać coś dłuższego, ale się nie udało:

a mówili tysiąc razy

nie skacz po tę durną gwiazdkę z nieba

zahaczysz tylko o nią

a wtedy

i ty nogę złamiesz

i niebo się rozleci

MAJ: słynna para zaproszona na wesele idzie i od razu czyha na nią płatny paparazzi:D intensywne juwenalia- Indios Bravos, Vavamuffin, Strachy Na Lachy, Coma, Kult, Piersi, Dżem, Hey, T.Love, rozmowa kwalifikacyjna, półfinał Paki z kabaretem Hrabi, wywiady w Zakopanem, narodziny Agniesi, pierwszy wypad na sushi

CZERWIEC: wyjazd do Lublina, pierwszy wypad na miasto naszą czwóreczką:D 7-godzinny powrót do Krakowa, chwila na przepakowanie się i wcześniejszy niż planowano wyjazd do Lednicy. Jak zwykle było cudownie, jak zwykle dużo bębnów, płaczu, refleksji, śpiewu, masa cudownych ludzi:) zaraz po tym wyjazdy do Wygiełzowa i Tokarni, sesja, przeprowadzka na Czarnowiejską, wieczór z Emilką (jak to dobrze że Pati nie pije), początek praktyk na Festiwalu Kultury Żydowskiej:)

LIPIEC: praktyk ciąg dalszy, latanie z dyktafonem… mnóstwo wrażeń, nowe doświadczenia, poznanie uroków spisywania wywiadów, ech^^ po tygodniu powrót do Krakowa, złożenie dokumentów na filologię klasyczną, wyjazd nad zakazany zalew… Przekonanie, że w Krakowie czuję się najlepiej:)

SIERPIEŃ: o tak! Sierpniowy Bukowiec z krowami zamiast owiec, istna szkoła przetrwania dla wszystkich którzy stawali na mojej drodze, wyprawy w góry, różowe domy, bieganie po deszczu, słuchanie Trójki, Crunchipsy, kiełbaski, pstrągi, czytanie o kiczosferach, wylegiwanie się w łóżku, odwiedzanie miejsc budzących stare wspomnienia i rycie w kamieniach. Niewiele później poznałam mojego cudownego Pana Pandę, bez którego nie udałoby mi się chyba przetrwać samotnie w stalowowolskim pokoju. A przy okazji słuchanie na mieście Dwudziestolatków w wykonaniu Kukiza, picie z Ewcią Metaxy ze łzami w oczach, różowe kolczyki i poczucie, że to jest właśnie ten najszczęśliwszy czas w życiu każdego człowieka:) Pod koniec sierpnia wyjazd do Polańczyka na obóz taneczny, jednodniowy powrót na jakże ważny ślub, a później tylko zbieranie kolejnych dowodów na to, że mam słabość do dzieci :D

WRZESIEŃ: znowu brak źródeł… Początkowo wypad na kiermasz do starego kochanego SLO:D  wyjazd do Krakowa w celu oddania referatu… chyba później był kilkudniowy wyjazd do Lublina… Jeśli tak, to pierwszy raz bratanica została ze mną i nie była tym faktem przerażona (czy ja coś mówiłam o słabości do dzieci?) Na koniec powrót i coraz częstsze zadawanie sobie pytania: jak ty głupku masz niby zamiar to wszystko pogodzić? I jeszcze jedno! Patka rozstała się z aparatem!

PAŹDZIERNIK: Początek przewspaniały. Od rana do wieczora zajęcia, świetni ludzie na nowym kierunku, świetne zagospodarowanie czasu, nauka greki! Komplikacje jednak pojawiły się dość szybko, maile i osobiste rozmowy okazywały się coraz mniej skuteczne, więc na ostatnich zajęciach zgłosiłam się do odpowiedzi z greckiego alfabetu, dostałam 5 i na tym zakończyłam dwukierunkową przygodę. Zrekompensowałam to sobie nowymi fakultetami i teraz na nudę narzekać nie mogę, choć rozleniwiłam się… Występ Ad Hoc, powrót do domu na długi weekend.

LISTOPAD: Po 7 latach odnowienie starej kolonijnej znajomości, Kraków jest magicznyJ Koncert Zespołu Reprezentacyjnego, rozmowy kwalifikacyjne, bardzo ważny wyjazd do Połańca (-jedzie pan na Kraków? –Jadę z powrotem, nie pamiętasz mnie? Zawoziłem cię tu rano!) Małe imprezowanie, z którego w uszach szumi legendarne zdanie „o, przyszły moje dziewczynki”… Tajna sesja zdjęciowa, później spotkanie z rodzinką i piękne słowa bratanicy ”Ty jabłku!”, wspaniała rocznica, w jej trakcie spektakl „Ojciec” w Teatrze SłowackiegoJ

GRUDZIEŃ: Świetne Mikołajki! Przyjazd Psycho-Córy, błyskawiczne planowanie wspólnie spędzanego czasu, 3 wywrotki w jeden dzień, spacery, chwilowa akcja wyrzucania z siebie złych emocji, szybkie i konkretne motywacje do działań. Kolejne rozmowy kwalifikacyjne, koncert Renatki Przemyk (-chce mi się spać –teraz jest koncert, Renatka świetnie śpiewa –i jest lepsza niż w łóżku? -??? –niż łóżko!). Zabawa w korepetytorkę, powtórki z dawnych lat, przeprawa do domu przez Sandomierz, spotkanie klasowe w Oscarze, 10-lecie Wersu, zdobycie okularów i ciężki, aczkolwiek udany powrót do Krakowa:D dodać mogę, że Sylwester też był świetny:)

Ten rok większości nie będzie się kojarzył dobrze. Utwierdziły mnie w tej tezie wczorajsze toasty:D Ale sama czuję, że jestem coraz szczęśliwsza. Postanowienie: więcej pracować. Wiem, że potrafię, nie mogę przegrać z nieznośnym niechcemisię. Wiele marzeń się spełniło, wielu rzeczy nie spodziewałam się zupełnie. Jak co roku zresztą. Jest coraz lepiej i oby tak zostało:)

p.s. Tak, Miruś, czuj się zauważony, przydzielam Ci 70% udziałów w akcji „Zorganizujmy Patce rok 2010”:D dziękujęJ:*


2011-01-01 21:54:46 skomentuj (0)


Podsumowanie roku 2009

Kolejny zwariowany, pokręcony, zaskakujący rok zbliża się ku końcowi. Czytając poprzednie podsumowanie uznałam, że przecież musiało dziać się to wszystko co najmniej dwa lata wstecz xD ale nie o tym ma być mowa. Startujemy ;)

STYCZEŃ: To pamiętam doskonale- powrót z sylwestra. Siedziałam w samochodzie i myślałam jak dobrze mieć przy sobie ludzi, których uśmiech napawa energią na wiele wiele dni. Cieszyłam się że mogłam być akurat wtedy, akurat tam i spędzić ten czas właśnie w taki sposób ;) A co później? Próbne matury, załamka wynikami i penetrowanie sklepów w poszukiwaniu kreacji studniówkowej xD kłopoty z doborem sali, kręcenie filmików i wszelkie perypetie z tym związane ;)

LUTY: Studniówka ! Niewypał z polonezem, walka o stołki, gubienie podwiązki, taniec Travolty (xDD), ogólnie miłe wspomnienia ;) Zdane prawko! kolejna duma ;) i mój pierwszy samochód, który do dziś zdobi mą półkę w pokoju ;)

MARZEC: jakoś tak ten miesiąc zatarł mi się w pamięci… Na pewno były stresy przedmaturalne, na pewno pojechałam do Lublina, na pewno gdzieś wtedy był dzień, w którym moja klasa siedziała przed salą gimnastyczną, wnerwiona że na ostatniej lekcji (wf) będziemy siedzieć i oglądać mecz, po czym dwie dziewczyny od nas poszły porozmawiać z nauczycielami i nagle usłyszeliśmy grzmiący na cały korytarz głos „TRZECIA A DYSKRETNIE DO DOMU!”. Tyle pamiętam xD

 KWIECIEŃ: końcowe zaliczenia, coraz więcej sentymentów, popołudniowe sesje zdjęciowe połączone z długimi rozmowami, pożegnanie maturzystów (i to cudowne zdjęcie z Częstochowy wyświetlony przed całą szkołą… xD), ciąg dalszy w Ósemce (Ewka, ja Ciebie nosić nie będę xD) i wakacje (?)

MAJ: to był miesiąc ! Ślub braciszka, świetna zabawa (tylko czemu do kogo się nie dosiadłam, zawsze słyszałam „no Patrycja, jak tam nastrój przed maturą??”!), maturki… czy będzie zaliczone, jaki klucz, a jak inni napisali… ustne: więcej śmiechu niż stresu, później Juwenalia w Stalowej Woli i w Lublinie, dobra zabawa, ogólnie mile wspominany czas. Pod koniec miesiąca upust nerwów… Tak chyba miało być i już ;)

CZERWIEC: Lednica ! Czas spędzony z Emilką, tłuczenie w termos, rozwalanie ludzi poprzez gadanie o allegro, sporo śmiechu, nie ma co:D jak zwykle wspaniale, tym razem nie spiekłam się przy graniu, ale atmosfera… boska ;) koniec miesiąca- wyniki matur ! Na pewno szok, kolejny stres- i co teraz?

LIPIEC: nerwowe wyczekiwanie na wyniki z uczelni, wstępne plany, końcowa radość ;) ognisko mojej oazki ! tzn… oazowiczek xD pamiętam siatkówkę, pamiętam sąsiada, którego prosiłyśmy o piłkę, radochę z węża ogrodowego i rozpalanie grilla (xDD)

SIERPIEŃ: Pati zapracowana jak nigdy, stała się molem książkowym :P w końcu był na to czas i odpowiedni spokój ;) dzięki temu dobrze to wspominam- na pewno nie był to czas stracony ;) i jakże tu nie wspomnieć o Pol Trip- Kseni i Dominiki, ich miłym nawiedzeniu mojej skromnej chaty, snickersówki, zdjęć, zwiedzania miasta (2/3 w remoncie), legendy o ziemniakach i człowieka… wody? xD

WRZESIEŃ: Wyjazd do Kalwarii Pacławskiej, chodzenie tyłem na Magdalenkę, sporo śmiechu, sporo śpiewu i świetnie spędzone chwile. Ślub Joasi i Piotrka! Kto by pomyślał… i wstepne szykowanko i moja ręka jako obiekt szczególnego zainteresowania i sesja zdjęciowa, poprawianie welonu, niesienie torta i nie wiem dlaczego ale brzęczy mi w uszach mój głos mówiący „Nie jestem pijana! Mogę zrobić jaskółkę!”. W każdym razie, sympatycznie było ;)

PAŹDZIERNIK: Początki krakowskiego życia. Pierwszy tydzień szczególnie intensywnie spędzony, ale bardzo mile. Integracja z nowymi ludźmi, radość z trzymania blisko siebie starych dobrych znajomych, ciekawość nowych wyzwań naukowych ;)

LISTOPAD: Sporo się działo podczas jednego z weekendów w Stalowej Woli. Kurs pedagogiczny, 30 rocznica ślubu Rodziców, promocja tomiku „Spojrzenia 4”, jakoś wszystko w jednym momencie… W Krakowie też niemało się działo, wiem, że poraz pierwszy poszłam na dyskotekę w klubie (!), wytrzymałam ponad godzinę ;) no i końcówka miesiąca wywracająca wszelkie możliwe scenariusze, do ostatniej sekundy mącąca fabułę, ale efekt piękny- trzeba przyznać ;)

GRUDZIEŃ: Pierwsza ocena z kolokwium, oczywiście 5 – musialam to gdzieś uwiecznić xD Stan podchorobowy sprawił, że naprawdę zatęskniłam za moją Stalóweczką… ;) A później? Świąteczny klimat wpędzony w życie krakowskie, domowe… Miłe chwile, rodzina, Przyjaciele… czegóż chcieć więcej !

 

To nie był stracony rok ;) To nie mógł być stracony rok ! Byłam gotowa na rewolucje, ale znów niespodzianki były przede wszystkim pozytywne ;) Oby kolejny był dla nas wszystkich równie, albo jeszcze bardziej niezwykły i piękny ;)


2009-12-27 21:02:47 skomentuj (0)


podsumowanie roku 2008
Ten blog już jak widzę służy tylko moim podsumowaniom, ale tradycja niech pozostanie, to już piąty raz podsumowuję miniony rok :) Zaczynajmy ;)

STYCZEŃ: już pierwszy dzień nowego roku zapowiadał wiele śmiechu xD ciekawe rozmowy w rodzinie... Za jakiś czas studniówka, na której 2 razy Bob Marley leciał xD... I poznałam nowy gatunek kwiatów: brokatowe róże rosnące na studniówkowcu xD Na sprawdzianie z WOSu pamiętne pytanie “Subkultury o charakterze agresywnym to a) szalikowcy b) rastafarianie c) skini d) blokersi” xD I powoli klasa zaczynała mi dorośleć... :)

LUTY: wiele poważnych momentów, dyskusji na temat moralności, zachowania, współpracy, szacunku i tolerancji... Trochę chwil strachu i załamania... Jednak często tłumione =] I walentynki... jakieś wyjątkowe :):)

MARZEC: radykalna zmiana wizerunku, poddanie swych włosów nożyczkom fryzjerskim i wielkie pamiętne CIACH! Inni? Mówili że jest świetnie bądź też podchodzili i szeptali “ale nie martw się, odrosną” :P Poza tym zajmowanie miejsca na widowni podczas wieczorku poetyckiego, inspiracja i sporo przemyśleń

KWIECIEŃ: Francja!!!! Dużo śmiechu dużo wspomnień... Zróżnicowanie pod wszelkim względem, wyrabianie opinii... sporo zabawnych nieporozumień... wspólne śpiewanie piosenek, słuchanie gitar, granie na djembe... Bardzo dużo niezapomnianych chwil ;)

MAJ: Przezabawna furta w doborowym towarzystwie xD jak zawsze zresztą xD Juwenalia z ziomalkami z gimnazjum =] koncert SAMI = tyle pamiętam xD niesamowicie ;) I zdanie które napisałam wtedy i teraz wygrzebałam na photoblogu “I love my life because anything else can surprise me so much ” Nic dodać nic ująć :)

CZERWIEC: Lednica!!!! Jak zwykle cudownie, tym razem granie na djembe razem z grupą bębniarzy na Drodze III Tysiąclecia, spalone plecy tak, że jeszcze niewielkie ślady widać do dziś (poważnie! xD), nowo poznani Przyjaciele, rozrzuceni po Polsce... spacerki, osiemnastki... xD itp itd xD

LIPIEC: Kolonia w Zakrzowie, ja animatorką poraz drugi, tym razem znowu z moją towarzyszką djembą xD z jednej strony dużo nerwów, czasem płacz, czasem złość... Z drugiej zaś ubaw, ciekawe rozmowy i pewna mała inspiracja co do przemyśleń na temat przyszłości... :)

SIERPIEŃ: wtedy wielka pani o imieniu Dorosłość dopadła również mnie... (nie dałam się jej do końca ;) ) Najpierw wyjazd do Częstochowy, potem przyjazd Francuzów, impreza rodzinna, wyjazdy, stalowowolska niespodzianka i impreza sandomierska xD wniosek: nie warto wszystkiego ze szczegółami planować, nasze plany się rozsypują, a w spontaniczność zawsze wskoczy moc niezwykłych niespodzianek ;)

WRZESIEŃ: początek nauki, nauki, nauki, wykłady, korki, wystartowanie lokomotywy z napisem na M... xD sporo niedopowiedzeń, trochę strach przed niepodołaniem... ale ogólnie w miarę pozytywnie...

PAŹDZIERNIK: próba wykazania się ze strony muzyczno-gitarowej podczas szkolnej pielgrzymki do Częstochowy xD pamiętny wyjazd, ciekawy, megapozytywny :) samotne wesele, minibankiecik, koncert Farben Lehre, pierwsze jazdy samochodem, słowem- istny mix :)

LISTOPAD: Zawody w szachy w Rudniku wspominane z uśmiechem, trochę śmiechu, trochę nerwów, osobisty sukces xD “Pierwsze” warsztaty kreatywnego pisania – Loesje, bardzo ciekawe, zapewniły mile spędzony czas :) poza tym koncert Habakuka i PPR w Gorzycach, na którym załapałam się do dwóch zespołów xD z moją nierozłączną djembe of course:P

GRUDZIEŃ: zajęcia z native speakerem :> prześwietne mikołajki xD spędzone w szkole xD (snow is falling all around me... xD), promocja tomiku “Po kamykach dorastania”, pierwszy egzamin na prawko kończący się porażką, L numer 13, autobusy nie chcące przyjechać i samoprzesuwająca się ławka na przystanku autobusowym xD Święta cudowne, rodzinne, niezapomniane :) Owszem jak zwykle zdarzały się chwile niemiłe, ale ogół stworzył niezwykłą całość :):)


Myślę, że w ten rok stałam się nieco bardziej... spokojna? ;) nie powiem "opanowana", powodu również rozwijać nie będę ... Niezapomnianych chwil uzbierało się naprawdę dużo i chyba nie zdołałabym wymienić tych wszystkich, którzy ubarwiali świat przez ten czas :) A teraz czeka mnie trochę pracy nad mroczną panią M :P :):) SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU!
2008-12-29 20:10:30 skomentuj (0)


podsumowanie roku 2007
Skasowała mi się cała tamta notka! napisałam do listopada! ale... pozbierałam się uspokoiłam i napisałam od nowa :D hah xD
STYCZEN: WOŚP z Gochą xD my w telewizji (ciężko nie poznać NAS xD), mały incydent ukazujące jak stalowowolskie są uprzejme echh... Poza tym pati jako diabełek na jasełkach w Stalowej i w Sandomierzu xD
LUTY: pamiętny wypad do Tarnobrzega, samotny kilkugodzinny spacer, później chwilowe spotkanie z Kotem i Żuczkiem, a na końcu z Ksenią xD całkiem sympatycznie i poznałam praktycznie całkowicie Rastabrzeg xD (i pisk... przy rasta-koszulce xD)
MARZEC: koncert Dżemuuuu xD cudowna sprawa xD pierwsze samotne jednogodzinne wagary xD najgłupszy pomysł na świecie mieć dwa niemieckie i zwiać tylko z pierwszego xD odwiedziny pani Elżbiety, z którą siedziałam w ławce pol gimnazjum :P
KWIECIEN: motka z reklamą odkurzacza Media Markt "Tanie ssanie" xD rozwalający mnie przy każdym powrocie ze szkoły xD, przedstawienie wielkanocne, tym razem pati jako dziennikarz i anioł... xD i motka jak to z panią Joanną S. ustaliłyśmy ideał faceta xD Richie z US5+Bill z Tokio Hotel+Bartek Wrona xD poza tym dużo się udzielałam i wiele wiele dołków...
MAJ: furtaaa xD duuużo ziania xD dużoo xD ale o tym już się rozpisywałam xD dużo koncertów, ale ten KULTu najlepszy xD dużo śmiechów ale też... pierwszy w życiu pogrzeb na jakim byłam...
CZERWIEC: Lednica!! najlepsza ze wszystkich xD with Ksenia ;> dużo matrymoniałów, koncert Skangura (piciuuu xD) i początek wakacji... xD
LIPIEC: pati sprawdza się jako opiekunka xD niezwykłe doświadczenie, nauka cierpliwości, śmiech i złość na zmianę ^^
SIERPIEN: wesoły miesiąc xD ciekawe prezenty urodzinowe xD wiele niespodzianek xD i duużo uśmiechu =)
WRZESIEN: coś się kończy by zacząć się mogło coś ^^ koniec wakacji, powrót szarej rzeczywistości... na zabicie czasu wiele pomysłów, w tym miesiącu jedynie przełamanie kompleksów na basenie... xD i pierwsze warsztaty poetyckie ^^
PAZDZIERNIK: pierwszy turniej szachowy (srebrny medal xDDD), przyjazd Laureline!! (dużo angielszczyzny, toy car, ściotećkaaaa, francuskie komiksy po polsku itp itd xD). Dużo doświadczeń i nowych znajomości, również tych w szkole :)
LISTOPAD: Drugi turniej szachowy tym razem w Rudniku i tym razem bez medalu ;( xD, pierwszy raz pati przyłapana na ściąganiu... xD dużo ciekawych rozmów, po których czułam się czasem naprawdę potrzebna... =) no i pierwsze publiczne wystąpienie z djemba xD wyszło jak wyszło... xDD a i apel o Wyspiańskim :p tak na marginesie xD
GRUDZIEN: smutnawy miesiąc, szczególnie, że byłam chora w święta =( ale mikołajki ciekawe, dużo gg i duzo smsow xDD
Jaki był ten rok? Ciekawy, pomieszany, zabawny i ciężki... Dużo łez, ale jak widzę, nie poszło to na marne =) i wielu ludzi, których poznałam, albo znałam wcześniej, ale teraz dopiero na mnie wpłynęli... =) miałam ładne podsumowanie w głowie ale zdenerwowałam się skasowaną notką :P oby ten rok był bardziej zorganizowany i JESZCZE CIEKAWSZY xDD czekam czekam :D i wszystkim spełnienia marzeń =) i dziękuję tym ludziom, którzy spełnili jakąś rolę w moim życiu... dzięki =) ale to napiszę jeszcze raz na pb :P
=*
 

2007-12-31 18:13:34 skomentuj (2)


strach...
Napisane 25.06.2007

Zasypiasz powoli...
Uśmiechasz się...
Nie słyszysz nic...
Cisza i spokój...
A ja
Nie usnę dzisiaj.
Płaczę, lecz ostrożnie,
Byś Ty mógł dalej rozkoszować się ciszą...
A ja
Wsłuchuję się w głos
Przerażający głos,
Który słyszę tylko ja:
„Nie łudź się!
Nie będziesz szczęśliwa!
Wszystkiego dopilnuję!
Choć dom zbudujesz
Na fundamentach ogromnych,
Zawali się wszystko, zobaczysz!
Nie będziesz szczęśliwa!
Nigdy!”


jak ktos ze mna ostatnio gadal to to jest wlasnie ten zwalony wiersz :D lepszego mi szkoda publikowac moze gdzies wysle :P:P
2007-07-02 19:21:33 skomentuj (0)




Szablon wykonała: Suwa Pobrano: Scjena3.prv.pl, Foto?
Ksiega gosci

dodaj ® zobacz
Szablon:
SZABLONY + DODATKI na twojego bloga (--- S3 ---)



JA
Powiem tyle: jestem osobą z charakterem, w którym chyba przeważają wady nad zaletami. Mimo to akceptuję siebie. Jest to na prawdę ważne, wiem o tym. I cenię także tych ludzi, którzy również zdołali mnie zaakceptować.

PRZYJACIELE
To ludzie, którzy podnoszą mnie po wszelkich upadkach... Kocham ich i sama staram się ich zawsze podnieść. Mogę was, moi drodzy nazwać jednym wielkim przyjacielem. Gdyby zebrać was razem, wiedzielibyście o mnie wszystko. Bo w każdym z was jest odrobina mnie...
"Przyjaciel to ktoś, kto wie wszystko o Tobie i mimo to Cię kocha"

PHOTOBLOGI:
Ja
Excalibur
Agnieszka S.
Kaśka R.
Ściema
Ksenia
Żuczek Duży
Żuczek Mały
Ida
Triinu
Doma
Natalia K.
Olcia

RóżNE
Djembe
Chords
Kropa
Rasta Roots Reggae
Made In Heaven
Rock Metal Shop

MUZYKA:
Hey
Fari
Radio Pozytywnej Wibracji
Bob Marley
Pidżama Porno
Cała Góra Barwinków
Strachy Na Lachy
Leniwiec
Ska-P
RH+
Kazik
Radio Ulicznik
The Analogs
Farben Lehre
Haratacze
Akurat
Zabili Mi Żółwia
System Of A Down

BLOGI I STRONY:
Nusia
Inka
JKM
Ksenia
Żuczek
Gośka S.
Ksysiek
Natalia
Aldona
Lady Vampiria
Marta
Thoreya
Paulina
Brud Station
Angels
Gocha
Ola W.
Dawid
Ozzy Lisu i Krzyś
Kasia W.
Ania
Siepka
A+A+A
Justyna W.
EwuK
Ginny
Meg


Archiwum

2012
kwiecień
2011
grudzień
styczeń
2009
grudzień
2008
grudzień
2007
grudzień
lipiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec