STRONA GŁÓWNA


BLOG

Podsumowanie roku 2011


Ostatnie chwile przed sylwestrem przeznaczam na chwilę reflekcji. Może natchnie mnie to do wysnucia jakiegoś postawnowienia:>

STYCZEŃ: Nerwowy początek roku. Kolokwia, egzaminy, nauka, nowe współlokatorki, gorączkowe poszukiwanie pracy. Wszystko raczej w samotności i w nerwach. Ostatecznie wylądowałam w roli korepetytorki i praca nabierała tempa.

LUTY: Pierwsze rozstanie z kimś tak bliskim. Nowe, smutne, refleksyjne doświadczenie. Chwile te napłynęły z ogromną siłą, ledwie utrzymywałam się na powierzchni. Siły dodawali mi zazwyczaj przypadkowi ludzie. Życzliwość przechodniów ratuje życie!

MARZEC: Koniec udręk! Ostatnie egzaminy, a potem spowolnienie tempa. Nie udało mi się mieć ferii ani wakacji, psychicznie też nie szło wytrzymać, ale wtedy już wszystko zaczęło iść w dobrą stronę. Na samym początku maja wesele, na którym poraz pierwszy byłam jako osoba towarzysząca. Do tego kilka niespodziewanych spotkań, spacerów, inspirujący koncert Agnieszki Chrzanowskiej i pierwsza wizyta w filharmoniiJ

KWIECIEŃ: Poraz drugi zostałam chrzestnąJ Potem pierwszy wyjazd w tym roku, Kościelisko. Oczywiście nie mogłam tam trafić po ludzku, nie zdążyłam na autobus z opłaconym już biletem, kazali mi czekać pod UR, który ma dwa budynki i ja oczywiście pojechałam pod niewłaściwy. Zupełna norma, ale kolejny dowód na to, że ode mnie znajomości jakiejkolwiek trasy nie powinno się wymagać. Dys…orientacja? Są na to papiery? Pod koniec kwietnia spotkanie z kimś, kogo nigdy wcześniej nie widziałam, ale znaliśmy się wirtualnie od ok. 6 lat. Wiedzieliśmy o sobie sporo i rozmawialiśmy na żywo jak starzy kumple widzący się codziennie. Wspaniałe doświadczenieJ

MAJ: Wyjazd na Podhale. Mnóstwo przechodzonych kilometrów, kierunek: Biały Dunajec-Szaflary-Nowy Targ. Nowe doświadczenia, przełamane bariery strachu przed rozmową z kimś znanym, kto udzielił niejednego wywiadu, zaszczekane pieski i bardziej lub mniej mili mieszkańcy górJ

CZERWIEC: Lednica. Siódma z kolei, ale zupełnie nowa. Pat pomykająca z zestawem małego dziennikarza, wywiady prowadzone m.in. ze znajomymi, brak tego duchowego podłoża, na które nie było tym razem czasu. I pierwszy raz widziałam swojego chłopaka na sceeenie:D Nie kiedyś-chłopaka, ani prawie-chłopaka, to się nie liczy

LIPIEC: Praca w Domu Kultury połączona z odrabianiem praktyk. Wyjazdy, rozmowy i przygotowywanie stoiska. Wspaniała rzeczJ Piknik rozpędzony przez deszcz, ale mój pomysł chyba się podobał i uważam, że było całkiem nieźleJ

SIERPIEŃ: Ciąg dalszy wywiadów, kolejne przygody, po czym wyjazd do Zakopanego. Pod koniec koncerty i seanse filmowe w Stalowej Woli.

WRZESIEŃ: Cudowna impreza w nieistniejącym już Łubu-Dubu, ostatnie poprawki i pomysły do zrealizowania w MDK. Pracowity ale pozytywny czas.

PAŹDZIERNIK: Piana Party:D Pierwszy i ostatni raz. Bardziej podobał mi się wernisaż kilka dni później:P Pierwsze wybory i startowanie z nowym semestrem.

LISTOPAD:  Wielkie Mafia Party na początku miesiąca, poczwórne urodziny poprzedzone szalonymi przygotowaniamiJ Później zrealizowanie prezentu, czyli Stand Up Bez Cenzury, wyjście na Hrabi. Pierwsze spotkania związane z projektem, który mam nadzieję, że w nowym roku się zrealizuje i mnóstwo pięknych miłosnych chwil. Naprawdę pięknych, ważnych i wyjątkowych.

GRUDZIEŃ: Festiwal Kaczmarskiego, mnóstwo czasu spędzonego na przygotowywanie prezentów i dla najbliższych z rodziny i tych z mieszkaniaJ Dzięki temu niektórzy byli pod przymusem dłuższych spotkań ze mną, a ja nabyłam nowych umiejętnościJ Wspaniała wigilia na mieszkaniu, wspaniałe święta w domuJ

 

Ten rok nie był już cały wspaniałym, im bliżej końca, tym lepszy czas. Dochodzę do wniosku, że moje priorytety zmieniają się już i coraz bardziej potrzebuję spokoju i skupienia. Wszystkim, którzy tu zajrzą i całej reszcie, wszystkiego dobrego na Nowy RokJ


2011-12-31 17:20:45 skomentuj (0)